Kiedy zobaczyłem na facebook’u rubrykę o świadectwie dotyczącym PJ pierwsze co, pomyślałem musisz coś napisać. W swej gorliwości ubiegł mnie Bartek, jak na misjonarza przystało.

Pierwszy raz na Przystanku Jezus pojawiłem się w 2011. Bardzo późno, uważałem wtedy, że za późno. Rok wcześniej złożyłem już zapis miałem robić przelew i została mi decyzja opiekuna duchownego.  Pojechałem do mojego spowiednika z nadzieją, że TAK w tym roku pojadę na PJ-a i po prostu wybuchnę tam ze szczęścia. Niestety Padre powiedział, że nie. Ze względu na mój proces uwolnienia , który się kończył nie mogłem uczestniczyć w Przystanku. Towarzyszyła mi złość, rozgoryczenie i rozczarowanie całą sytuacją. Na szczęście nie pozostałem na emocjach. W ramach modlitwy postanowiłem wszelkie te trudności ofiarować w intencji  woodstockowiczów. Kiedy przyjaciele z mojej wspólnoty wrócili z Kostrzyna cieszyłem się ich świadectwami i radością z działającego Jezusa.

Nastał ten pamiętny dzień 31 lipca 2011 wyjazd z Katowic z diakonem  Izaakiem i dwiema Kasiami.  Po długiej drodze pełnej postojów, naszego marudzenia dotarliśmy do Kostrzyna. Już tu Jezus przy samej bramie zaskoczył mnie. Powitał nas wysoki, barczysty i łysy mężczyzna.  Znałem skądś tę twarz. To Wojtek. Rok wcześniej na spotkaniu o. Bashoborą w Toruniu modlił się o moje uwolnienie. Powiedziałem wtedy:   Czas rekolekcji z biskupem Dajczakiem był czasem błogosławionym. Choć w moim porywczym sercu rodziło się pytanie:  Kiedy pójdziemy na pole.? No kiedy?  Gdy przyszedł ten dzień, nie posiadałem się z radości. Pierwsze  rozmowy, pierwsze moje łzy i “moją Anię”. Mówię tak o dziewczynie z Woodstocku, z którą rozmowa doprowadziła naprawdę do łez, po której to zrozumiałem, że nie zawsze muszą wyznać, że Jezus jest Panem bądź doświadczyć Bożej miłości  na wtedy wiem, że jej pragnieniem było doświadczenie takiej zwykłej ludzkiej troski i miłości.  Kiedyś też byłem taki, nosiłem glany miałem włosy do ramion, słuchałem Behemotha  i za wszelką cene chciałem udowodnić, że jestem zły, nie potrzebuję miłości , a Bóg jak to określiła Ania Jest największym skur**** jeśli dopuszcza do krzywdy , która dzieje się w moim życiu.  Powrót z Przystanku trwał wtedy ok 15 h z racji trudności na drodze, ale ja byłem szczęśliwy. Po powrocie gęba mi się nie zamykała aby mówić o tym co Jezus uczynił.

Inaczej w 2012, kiedy w moim sercu nastało wiele burz związanych z przyszłością, mną samym, mym powołaniem i lękiem pytającym: Co to będzie. Pomimo pragnień długo nie mogłem przekonać się o tym czy słusznie tu przyjechałem. Kongres i rekolekcje z oo. Antonello i Enrique były dla mnie na ten moment zbyt wymagające. W ostatni dzień Kongresu dowiedziałem się o śmierci mojego chrzestnego. To przeważyło szalę. Powiedziałem sobie OK nie wiem jak to zrobię, ale wracam do domu. Na szczęście spotkałem Remka. Mówię mu: Ojcze, ja chcę wyjechać natychmiast, nie mam siły, tęsknie i mam w ogóle dość. Po 4 minutach rozmowy i modlitwy powiedziałem OK. Zostaję.  Choć w tym roku nie głosiłem tak dużo, to spędzałem liczne godziny na adoracji i rozmowach i umacnianiu własnej wiary i miłości. Po powrocie czekała mnie ogromna niespodzianka. Bóg jest wierny w swych obietnicach, które kiedyś złożył w moim sercu i pragnieniach.

Kończąc nie omieszkam wyrazić nadziei, że i w tym roku zamierzam umocniony przyjechać na Przystanek Jezus.

Nazywam się Rafał Cempel, jestem magistrem teologii, robię studia doktoranckie, od 5 lat jestem w Szkole Nowej Ewangelizacji  i jestem szczęśliwy w swoim życiu.

Zapisz się na nasz NEWSLETTER

Zgadzam się na przetwarzanie danych w celu zapisania do newslettera i otrzymywania wiadomości e-mail.

Administratorem Danych są podmioty należące do Grupy Tymoteusz:
Katolickie Stowarzyszenie w Służbie Nowej Ewangelizacji – Wspólnota św. Tymoteusza
(ul. Kresowa 258A, skr. poczt. 39; 66-620 Gubin; NIP: 926 14 34 191)

Fundacja Cogito Ergo Credo. (ul. Kresowa 258A, skr. poczt. 39; 66-620 Gubin; NIP 926 167 12 58)

free newsletter templates powered by FreshMail