“Miłość, która jest szacunkiem, pogodnym spojrzeniem, pokojem serca – to mamy przekazać każdemu człowiekowi, którego spotykamy. To Bóg dotyka serca, my jesteśmy tylko narzędziem”.

Między innymi o tym właśnie mówił podczas warsztatów ewangelizacyjnych o. Krzysztof Czerwionka. Podkreślił, że najważniejszą rolę podczas dzielenia się Dobrą Nowiną o miłości Boga do ludzi odgrywa Duch Święty. To On działa w naszych sercach i w sercach każdego, do kogo nas posyła. – Nie idziemy w czarną dziurę. Bóg nas uprzedza i już jest z tym człowiekiem, z którym będziesz rozmawiać – mówił. 

Odradzał także używania slangu i niezrozumiałych, pompatycznych słów. Tylko to, co w nas prawdziwe, nasze doświadczenie – słabości, powstawanie razem z Jezusem, radość – może być użyte przez Ducha Świętego do przyciągnięcia do Niego innych ludzi. Stęsknione miłości serca są wszędzie i jest ich pełno. Najpierw najlepiej wysłuchać ich historii, zwykle bolesnych, pełnych goryczy, nieakceptacji, odrzucenia… a potem „wręczyć skarb”, dobrą Nowinę o tym, jak Jezus odmienił moje życie. Bez moralizowania, oceniania. Z myślą, że Maryja asystuje przy tym spotkaniu i pomaga przyprowadzić każdego do Boga. 

Jak mówił, owocem ewangelizacji jest radość tego, który niesie to Słowo, ale największym owocem jest otwarcie się człowieka będącego daleko na miłość Jezusa. Także modlitwa, skorzystanie z sakramentów. Ale nie to jest celem ewangelizatora. Czasami on jest jedynie tym, który sieje ziarna. Reszta pozostaje w rękach Boga.

Warsztat poprowadził także Krzysztof Najdowski, który podzielił się kilkoma praktycznymi radami podkreślając, że ewangelizator nie jest kimś lepszym, ale zawsze przekazywanie Ewangelii dzieje się pomiędzy dwojgiem takich samych ludzi – tak samo słabych i tak samo kochanych przez Boga.