03.03.2010 | ks. Artur Godnarski | wyświetleń: 147

Zmarł Abuna Ludvico z Jerozolimy!

Pochylony z różańcem w dłoni. Ogromnie skromy a zarazem z płomiennym sercem apostolskim. Pełen humoru i zawsze radością odpowiadający na „zaczepki” ze strony młodszych. Kiedy z Nim rozmawiałem czułem bratnią duszę, choć wiekiem o wiele starszego człowieka…

Właśnie tak, go pamiętam!

Wczoraj otrzymałem wiadomość o Jego śmierci. Chorował przez ostatnie lata, dlatego z Ain Kerem został przeniesiony do klasztoru w Jerozolimie, gdzie otoczony był chorymi braćmi i odpowiednią opieką.

Podczas naszej znajomości, zawsze o sobie pamiętaliśmy w bardzo dyskretny sposób. Kiedy spotykaliśmy się w ogrodzie w którym pracowałem, lub na tarasie gdzie modliliśmy się podczas wieczornego chłodu, zawsze mówiliśmy – „módl się za mnie a ja za ciebie”. Było w tym tyle ciepła i prostoty.

Przy stole podczas posiłków mieliśmy wiele radości, żartując sobie z siebie na wzajem. Jego wyrozumiała obecność i postawa głębokiej modlitwy, była dla mnie młodego księdza bardzo budująca. Jak pięknie jest rosnąć przy „Starym Drzewie” samemu będąc jeszcze „młokosem”. Mądrość wieku, wyczucie i zdolność rozróżniania istotnych rzeczy od pierdół, to takie ważne.

Cisza, która Go otaczała absolutnie go nie męczyła. Nieodłącznym towarzyszem jego posługi w dyżurze przy kościele była książka i różaniec. Wrażliwy na piękno i nie znoszący bezsensownego bezruchu. Ponieważ jednym z moich zajęć w ciągu rocznego pobytu w Ziemi Świętej było dbanie o kwiaty, mogłem dostrzec jak bardzo dbał o róże, jak wiele poświęcał im czasu, choć inni z tego się śmiali i uznawali za dziwactwo staruszka. Moje pelargonie, bardzo szybko przekwitały i trzeba było obskubywać je z usychających kwiatów, był mi w tym niezastąpionym, cichym sprzymierzeńcem.

Był w nim też „Lew”. Zdarzyło się, że kiedyś w kościele, niekulturalni żydowscy turyści, zaczęli sobie kpić z konfesjonału i opowiadać bzdury o spowiedzi. Akurat wówczas zjawiłem się w kościele a o. Ludwik miał dyżur. Nagle usłyszałem „ryk Lwa”. O. Ludwik nie pozwolił na kpienie z rzeczy świętych i domagał się respektu wobec drogich Mu rzeczywistości. Później, kiedy opowiadałem przy stole braciom wydarzenie którego byłem świadkiem, mieliśmy wiele radości i jeszcze przez wiele dni mówiliśmy do o. Ludwika – come Leone (jak Lew). Dobrodusznie śmiał się z tego i widać, że był lekko zawstydzony.

Gdyby nie wiek i brak znajomości języka polskiego z całą pewnością byłby z nami na Przystanku Jezus. Kochał młodzież i poświęcał jej w swoim czasie wiele uwagi.

Panie Jezu, dziękuję Ci za możliwość uczestniczenia w części historii tak wspaniałego Brata. Dziękuję Ci za Jego przykład jaki nam dawał i za to, że teraz będąc bliżej Ciebie może orędować za nami. Ziemia Święta, którą tak pokochał ze względu na Ciebie, niech przyjmie jego zmęczone ciało. Daj nam z radością spotkać się u Ciebie po śmierci, daj nam spędzić wspólnie wieczność przy Tobie. Amen!

Eucharystia w intencji o. Ludwika, odprawiona zostanie w Domu Wspólnoty w Gubinie dn. 4 marca o g. 6.30.

R.I.P.

ALLELUJA!

ks. Artur Godnarski

Comments (0)

Zostaw swój komentarz

HTML: Możesz użyć następujących tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Relacje z Przystanku Jezus
Zdjęcia
Radio
Telewizja
PJ 2011

PJ 2010

PJ 2009

PJ 2008

Kategorie

Archiwum

Ostatnie komentarze
  • Karolina: a możne tego jeszcze gdzieś posłuchać?...
  • lutobrox: SZCZĘŚĆ BOŻE !!!...
  • Kamil- Kalwaria: No pięknie, pięknie. ;) Dobrze jest Was usłyszeć. Mała też d...
  • Ula: Witam serdecznie! Mam do Was ogromną prośbę dotyczącą Przyst...
  • Sławek: Dobry pomysł na spotk. rekolekcyjno-podsumowująco-rozeznając...
Wspólnota św. Tymoteusza
Katolickie Stowarzyszenie w służbie Nowej Ewangelizacji
ul. Kresowa 258; skr. pocz. 39
66-620 Gubin