Wszędzie dobrze, ale w domu… też dobrze. Wróciliśmy już do Gubina, choć nie łatwo było nam się rozstać z bracią klerycką z Łomży, gdzie spędziliśmy piękny czas rekolekcji. Jak było – przeczytajcie…
Zakończyła się sesja, kilka dni wolnego. To dobry czas, by się spotkać, poświętować, wspólnie się pomodlić i usiąść przy kominku na wiczorno-nocne pogaduchy. Takie właśnie chwile przeżywaliśmy w Domu Wspólnoty przez ostatnie dni.
Prezentowany tekst, jest trzecią częścią nieuczesanych myśli, ujętych pod wspólnym roboczym tytułem „Rozsypane dobro…”, jako próba zsyntetyzowanej refleksji nad doświadczeniem spotkań z młodym pokoleniem powołanych, podczas rekolekcji seminaryjnych.
Kiedyś usłyszałem: „głosić rekolekcje klerykom, czy księżom, to trudne zadanie”. Później mogłem tego doświadczyć. Jest w tym jednak ukryte piękno i tajemnica zmagania. Czy warto je podejmować? Przekonajcie się sami…
„Rozsypane dobro” – to nic innego jak próba dzielenia się świadectwem i przemyśleniami jako owocami z przeprowadzonych rekolekcji w Seminariach Duchownych przez naszą Wspólnotę. Część pierwsza zakłada swoją kontynuację w kolejnych cotygodniowych odsłonach.