25.12.2009 | ks. Artur Godnarski | wyświetleń: 127
Co tak naprawdę świętujemy?
Zapewne wiele ciepła, radości, uśmiechu, bezinteresowności w różnych akcjach przynosi czas świąt Bożego Narodzenia. Są jednak przestrzenie, które zdają się być nieobjęte „magią” jak to określa dziś wielu, tego czasu.
Nie dalej jak wczoraj jeden z kardynałów zauważył, że ludzie dzisiaj dzielą się na podstawowe trzy grupy. Do pierwszej należą ci którzy „płyną z prądem” – idąc za tym co lansuje współczesny świat konsumpcjonizmu. Drugą stanowią osoby „które myślą” i na tym koniec. Trzecią, najmniej liczną stanowią osoby, które podejmują decyzje i konsekwentnie je realizują – z nimi można podbijać świat!
Dzisiaj, na skutek obrotu czasu, zatrzymujemy się nad tajemnicą przyjścia Syna Bożego w ludzkiej postaci. Prawda tak ośpiewana, przekoloryzowana szpetną tandetą nierozumienia, że aż boli. Myślę, że wielu młodych nie jest w stanie strawić „plastikowienia” klimatu świąt i ich zewnętrznej oprawy. Trudno się przez nią przebić, by dotrzeć do Głównego Bohatera całego tego zamieszania.
Chciałem dzisiaj spędzić trochę czasu z Jezusem w kościele, by poza Eucharystią zatrzymać się nad tą przerastającą mnie tajemnicą Wcielenia z miłości, ale okazało się, że kościoły są zamknięte w ciągu dnia, bo powody bezpieczeńtwa. Nie byłem jedynym, który odchodził zasmucony sprzed zamkniętych drzwi…
Na czym ma polegać świętowanie? Czy ma się okazać prawdą, że tak jak było kiedyś powiedziane, że „brak okazji jest okazją” ma się okazać wystarczającym argumentem do całego zamieszania świątecznego? Bo to wystarczy by zasiąść do suto zastawionego stołu i nieźle zakrapianej imprezy.
Chyba przyszedł czas wśród chrześcijan na ZAANGAŻOWANIE w to w co wierzą, bo inaczej wszystko zostanie skomercjalizowane a my cieszyć się będziemy, że popkulturę udało się „ochrzcić choćby marketingowo”.
Szerszy komentarz do zastanej rzeczywistości można zglębić u D. Ange „Święci na trzecie tysiąclecie”; A. Pronzzato „Niewygodne Ewangelie”, oraz Siostra Emmanuelle – „Wyznania zakonnicy” ZNAK 2009.
Wcale nie chodzi tu o moralizowanie, czy wywoływanie burzy w szklance wody. Jest to poprostu wołanie o przyjaciół z trzeciej grupy osób. „Kościele nie zapominaj o swoich dzieciach…” jak pisał w słynnym liście młody Marcin.
Niech zatem ruch ze strony Boga, wywoła ruch z Twojej i mojej strony! Jakże głębszy wyraz będą miały święta.
ks. A.G.
Comments (0)Zostaw swój komentarz
HTML: Możesz użyć następujących tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>




