03.01.2009 | Emilia Obroślak | wyświetleń: 244

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój

W czasie audycji radiowej przed PJ w Lublinie padło pytanie: „Z tego co słyszę, jesteście tak pełni zapału, że to aż niemożliwe… A co po powrocie z Przystanku Jezus do waszych domów, rodzin?”…

Photo: Stefan Wagner, trumpkin.de

Chciałabym opowiedzieć, jak w to Boże Narodzenie Jezus otworzył mi oczy, że narodził się w mojej rodzinie i jak, zaproszony, przyszedł z całą Świętą Rodziną. Kiedy dzieliliśmy się we wspólnocie opłatkiem, wiele osób życzyło mi, aby Pan Jezus narodził się w moim sercu i w sercach moich najbliższych. Wcześniej takie życzenia, chociaż nie słyszy się ich często, wydawały mi się ładną formułką, ale w tym roku przyjmowałam je z nadzieją i wiarą, jak błogosławieństwo drugiej osoby nade mną.

I wyprosili Go – Księcia Pokoju. Chociaż nie mówiłam o Nim, nie nauczałam ani pouczałam, a może właśnie dlatego, zstępował na nas Jego Pokój. Nie było kłótni, nieporozumień, wyrzutów, oskarżeń. A ja robiłam swoje. Rodzice, zajrzawszy do mojego pokoju, widzieli mnie pochyloną, czasem z zamkniętymi oczami, nad Pismem Św., słyszeli, jak czytam czytania i śpiewam Psalmy w kościele. Przy zapalaniu świecy odważyłam się powiedzieć „Światło Chrystusa”, z drżeniem, że nie znają odpowiedzi, ale przypomniałam sobie radę „śmiechem, żartem” – roześmiałam się i dokończyłam: „Bogu niech będą dzięki”.

Gdy rozważałam Słowo o Świętej Rodzinie, Jezus pokazał mi, jak bardzo kocha moich rodziców i braci – chciał, żebym się wśród nich urodziła i dorastała – i jak bardzo w nich żyje, w moim Nazarecie. Dał mi też docenić modlitwę pracy. Zawsze byłam raczej typem naukowca i nie garnęłam się do pracy fizycznej, pomocy w kuchni, sprzątania. Nawet w przerwie świątecznej wolałam zajmować się nauką niż pomagać rodzicom. Pamiętam jedno zdanie mojej mamy, które w ubiegłe Święta Wielkanocne zamknęło mi usta. Rozmawiałyśmy, niezbyt pokojowo, że w kościele jest wystawiony Najświętszy Sakrament. „Pan Jezus czeka, a ty tylko pracujesz i pracujesz, i mnie wyrzucasz, że idę”. „To dlaczego nie zaproponowałaś, że coś za mnie zrobisz, żebym i ja mogła pójść?”.

W tym roku mieliśmy we wspólnocie wieczory adwentowe z ikonami, m.in. ikoną św. Józefa. Profesor Klauza mówił o silnych, spracowanych, a jednocześnie czułych dłoniach Józefa, które widział Jezus, i jak ważne jest, żeby dziecko widziało ojca przy pracy: „Wtedy rozumie to, co ma, i lepiej rozumie to, czego nie ma”. Prosiliśmy Ducha Św., przez wstawiennictwo św. Józefa, o ukochanie pracy i naszych obowiązków. Nie opiszę, jak bardzo czułam, jak Pan Jezus i św. Józef wstawiają się za mną o tę łaskę. W tym roku nie czekałam, aż inni pokażą mi palcem, co robić. Cieszyłam się pracą, bo wiedziałam, że jest służbą. Modliłam się przy niej, śpiewałam kolędy i rozmyślałam nad Ewangelią Jezusa: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. A Pan później – już po świętach – błogosławił mi w pisaniu trudnego dla mnie fragmentu pracy magisterskiej.

Życzę wszystkim pokoju i miłości. PAX.
Emilia

Comments (0)

Zostaw swój komentarz

HTML: Możesz użyć następujących tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

PJ 2009

PJ 2008

Kategorie

Archiwum

Ostatnie komentarze
  • Bartłomiej Parys SVD: Plik - 2010-07-27_jutrznia_homilia.mp3 ma długość 11'42'' i ...
  • Piotr: 2010-07-27_jutrznia_homilia.mp3 jest niepełny/urwany :(...
  • Kasia: Swoje unieruchomienie w łóżku oddaję w Waszej intencji i w i...
  • s. Małgorzata, salwatorianka: Kochani - choć nie mogę razem z Wami ewangelizować w tym rok...
  • Maria: Polecam piątkowy koncert Nigel'a Kennedy'ego - znanego na św...
Wspólnota św. Tymoteusza
Katolickie Stowarzyszenie w służbie Nowej Ewangelizacji
ul. Kresowa 258; skr. pocz. 39
66-620 Gubin